Dusza przypomina nam o sobie w różnych momentach naszego życia. Często mogą być to trudne sytuacje. W czasie choroby, problemów w rodzinie, w relacjach z innymi czy kiedy przechodzimy przez trudności finansowe. A czasami kiedy wydawałoby się, że mamy wszystko co powinniśmy mieć żeby być szczęśliwi, a mimo to tak się nie czujemy.

Długo wierzyłem, że aby poznawać swoją duszę najpierw muszę poradzić sobie ze swoimi problemami, przed którymi stoję. Na początku naszej wspólnej drogi nie znałem innego życia jak to, do którego się przyzwyczaiłem. Myślałem, że tylko tak można żyć, że życia tak wygląd jak nauczyłem się je widzieć.

Myślałem, że to ja prowadzę swoją duszę, a ona w tym mnie będzie wspierać. Jednak jak niewidomy może prowadzić tego kto widzi?

Są jednak granice iluzji w jakie wierzymy. Kiedy się nimi posługujemy prowadzi nas nadzieja. Nieodłączna towarzyszka naszych oczekiwań. Jest z nami do samego końca i odchodzi kiedy bańka pryska. Wtedy najczęściej pozostaje żal. Kiedy nie wiemy co z nim zrobić odkłada się w naszych sercach. To główny powód jego chorób.

Zmiana nastąpiła kiedy zrozumiałem, że jedyna możliwość odnalezienia indywidualnej drogi wiedzie poprzez moją duszę i że dzięki podążaniu nią możemy przywrócić równowagę do naszego życia. Każda inna próba to powielanie wzorców jakie przyszły do nas z zewnątrz.

Zobaczyłem, że sam sobie nie poradziłem. Że to w co wierzyłem nie doprowadziło mnie tam gdzie chciałem dojść. Zaakceptowałem początek naszej drogi, zrozumiałem że to co jest, to wszystko co mam, a z czasem zobaczyłem, że to zupełnie wystarcza.
Pozwoliłem jej pokazać jak chciałaby, aby nasze życie wyglądało.

Relacja jaką stwarzamy ze swoją dusza pozwala nam ją poznać. Musimy zadbać o wspólną przestrzeń, w której razem będziemy czuć się dobrze.

Paweł