Równowaga życia – część XII: Mój Wszechświat

Dla mnie Wszechświat, to jest wszystko, co spotykamy zarówno na zewnątrz, jak i w nas samych – i z tym wszystkim musimy odnaleźć równowagę, z naszym wewnętrznym i zewnętrznym Wszechświatem.

Dusza jest jak kompas, który pozwala utrzymać tą równowagę. Kiedy jej nie ma, jesteśmy skazani na zaburzenia. W stanie równowagi wszystko przepływa idealnie, energia Boga nie jest zakłócona, przejawia się przez miłość, radość, dobrobyt, spokój. Ale Bóg przejawia się w różny sposób – kiedy zakłócamy przepływ Jego energii, to Bóg przejawia się przez ból, gniew, stratę, chorobę.

Najłatwiej zauważyć brak równowagi na poziomie zdrowia fizycznego i psychicznego, prawie nie spotykamy ludzi niezaburzonych. To widać również po związkach, relacjach z rodziną, ze światem. Ludzie nie są świadomi deformacji, dusza – tak.  Musimy się nauczyć korzystać z duszy na co dzień, żeby to zrozumieć i poczuć.

Dusza jest narzędziem utrzymującym nas w równowadze, jest kompasem pokazującym, w jaki sposób przejść przez życie nie zatracając siebie. We właściwy sposób możemy się rozwijać duchowo, kiedy ta równowaga jest zachowana przez dłuższy czas.

We współczesnym świecie są jeszcze inne kompasy: ego i umysł, tzw. zdrowy rozsądek. Umysł, który mówi, co muszę zrobić (cele, formy) i ego, które mówi, co chcę zrobić (posiadać, zarobić, zrealizować). Rola duszy polega na świadomej rezygnacji, musimy wiedzieć co odrzucamy, z czego rezygnujemy. Musimy wybrać dominujący kompas, bo każdy pokazuje inny kierunek.

Nasza rola polega na tym, żeby wbrew zdrowemu rozsądkowi, logice, wbrew temu, czego chcę, wybrać drogę, którą muszę iść, drogę daną mi przez Boga. Kiedy wybieramy drogę duszy, wybieramy drogę Boga. Nie wiemy dlaczego, nie jesteśmy świadomi celu, ale ufamy duszy, która zna naszą drogę. Każdego dnia musimy powtarzać ten wybór.

Wszystko ma swoją rolę do odegrania, umysł i ego również, to są narzędzia pracy. W jednym momencie trzeba być logicznym – umysł, w innym impulsywnym – ego, ale musimy być świadomi, do kogo należy decydujący głos, kto dokonuje wyboru i wreszcie, kto ma prawo veta, kto ma moc powiedzieć: „koniec” – wbrew zdrowemu rozsądkowi i wbrew ego.

U każdego człowieka przytomna obecność duszy jest inna. Chodzi o to, na ile człowiek jest przytomnie obecny w swoim życiu. Większość ludzi jest nieprzytomna i nieobecna, jakby we śnie. Nasza dusza próbuje nas z tego snu obudzić, z tej iluzji czym jest życie, że jest np. długie, ciężkie, krótkie. To są wspólne iluzje, przez które brniemy.

Życie nie jest ani ciężkie, ani trudne, ani płynące, ani przeciekające, ani piękne, ani brzydkie – to etykietki. Przytomna obecność to jest doświadczanie życia bez iluzji, budzenie się ze snu, który nazywamy życiem. Jestem taki jaki jestem. Życie jest takie jakie jest. Kiedy jesteśmy przytomni, pozbywamy się etykietek naklejonych na wszystko, co w życiu istnieje. Budzić się, to znaczy odklejać te etykietki, patrzeć na życie po swojemu. Wtedy możemy ponazywać świat w zgodzie z sobą, możemy stworzyć swój świat.

Aleksander Deyev