To co powtarzam od lat - Zmiana na Ziemi

Moja droga część XVI: To co powtarzam od lat

Każdy człowiek w jakimś momencie odzyskuje kontakt z duszą. Często jest to ostatnie 15 minut życia.

Żyjemy w nieświadomości posiadania duszy. Wcześnie w dzieciństwie straciliśmy z nią kontakt pod wpływem wzorców narzuconych nam przez autorytety: rodzinę, szkołę, kolegów. Ciągle szukamy zewnętrznych wzorców, które pomogą nam stać się atrakcyjnymi, budzić podziw. Po latach orientujemy się, że niczego nie osiągnęliśmy i tyle razy zmienialiśmy maski, że zapomnieliśmy jak wygląda nasza prawdziwa twarz.

W tym momencie próbujemy dotknąć naszego prawdziwego Ja, to nazywa się kryzysem wieku średniego. Wtedy zaczynamy odczuwać potrzebę odzyskania czegoś prawdziwego wewnątrz siebie, czegoś co nie zmieniło się przez te wszystkie lata, czegoś co jest ukryte pod maskami grania, dopasowywania się. Tego, czym jest nasza Dusza.

Kiedy wracamy do niej po długich latach nieobecności, widzimy jak naprawdę wygląda: jest wycieńczona, brudna, cała w bliznach po byłych związkach, stratach, rozstaniach, wypełniona bólem, smutkiem, łzami, tęsknotą i obojętnością. Wtedy widzimy, że dusza zebrała cały ból naszego życia i tak samo jak my potrzebuje pomocy. Rozumiemy, że wszystko, co robiliśmy dotąd, było wbrew niej, bo nie pozwoliliśmy jej zabrać głosu. Takie sytuacje są powszechne w naszym życiu.

Ból duszy jest prawdziwy, autentyczny, odziera nas z iluzji, że wszystko jest w porządku.Widzimy wtedy bezcelowość i pustkę naszego życia, zaczynamy rozumieć, że nasza dusza potrzebuje pomocy, a może nawet uleczenia ran.

Dbanie o duszę polega na unikaniu niskich wibracji i podnoszeniu jej na wyższe poziomy, wypełnianiu jej światłem, spokojem, radością. Pomoże nam to uniknąć porwań duszy.

Stanąć po stronie duszy to znaczy zaakceptować swoją Boskość. Nie trzeba do tego wiary w odległego i nieosiągalnego Boga. Trzeba jedynie doświadczenia, poczucia Boskości, która jest w nas.

Aleksander Deyev