Telefon

Siedzę w Internecie, szukam w nim Boga, już przerobiłam to, że Bóg jest wszędzie, więc w Internecie też. Natrafiam na stronę szkoła aniołów, zaczynam czytać, natrafiam na nazwisko: Aleksander Deyev, otwieram nowe okno, wpisuję je w wyszukiwarkę, wyskakuje mi strona aleksanderdeyev.pl, wchodzę, zaczynam czytać, przechodzę do zakładki kontakt i zawieszam wzrok na numerze telefonu.

Wewnętrzny dialog:
– dzwoń
– ale jest 27 grudnia, 8 wieczorem
– dzwoń
– on ma wiele lepszych rzeczy do roboty dzisiaj, niż słuchać problemów ludzi
– jak nie chce słuchać problemów ludzi, to będzie miał wyłączoną komórkę – dzwoń
– idę myć gary, a może nie chce słuchać problemów ludzi, ale zapomniał wyłączyć telefon
– to nie podniesie telefonu, dzwoń
– a może, jak telefon już zadzwoni, to mu będzie głupio, że zostawił włączony mimo faktu, że nie chce z nikim rozmawiać i go podniesie, ale wcale tego nie chce
– „nie pierdol” głupot tylko dzwoń

Nie dałam rady domyć naczyń do końca, jakaś wyższa siła przyprowadziła mnie z kuchni do pokoju, jakbym dostawała po kopniaku w dupę za każdym krokiem, chwyciłam za telefon i wybrałam numer. Dzwoni, nie jest wyłączony, ktoś podnosi, męski głos, trochę zaciąga, jakby śpiewał, a nie mówił.

I: Dobry wieczór, nazywam się Izabela Margańska i wpadłam na Pana stronę w Internecie, zainteresowało mnie to, co pan robi.
A: Jaki ma pani problem?
I: Nie wiem, ja po prostu chcę być szczęśliwa, a nie jestem.
A: Proszę wysłać na mojego maila zdjęcie i zadzwonić jutro między 17.00, a 20.00.

Wysłałam z 8 różnych zdjęć. Natychmiast.

28.12.2014 – Niedziela
Czuję się jakbym miała robaki w dupie, liczę godziny, nie mogę się na niczym skoncentrować, patrzę na zegarek, jest godz. 17.00, chcę łapać za telefon, myślę sobie, cholera, w Polsce jest dopiero czwarta, on się obrazi jak teraz zadzwonię, siadam przy komputerze, zaczynam układać pasjanse, nie wiem jak mijają 2 godziny. Dzwonię.

A: Pani Dusza uciekła 6 lat temu, nie mogła z Panią wytrzymać z powodu jakiegoś ogromnego cierpienia.
I: A co się stało 6 lat temu, że moja Dusza uciekła?
A: To już Pani musi wiedzieć.
I: Proszę mi wysłać mailem dane do przelewu.
A: Proszę zrobić przelew i zadzwonić za 2 dni.

Zamykam telefon, w ciągu pięciu minut przychodzi mail. Wchodzę w Internet Banking i bez namysłu robię przelew. Pierwszy raz w życiu ulegam jakiejś dziwnej sile, która mówi mi, że dobrze robię, nie czuję żadnego oporu, wysyłam pieniądze człowiekowi, którego znalazłam w Internecie i rozmawiałam z nim 10 min. przez telefon. Nie tyle nie mam oporu, ale coś wręcz mnie pcha, żeby to zrobić. Szukam w sobie myśli i uczuć, że to oszust, że nabieracz, ja ich po prostu nie mam, a całą sobą czuję, że robię dobrze. Specyficzne uczucie, ale mu się poddaję.

Zaczynam analizować fakty sprzed 6 lat. Co się stało? Myślę, dochodzę do wniosku, że w innym mężczyźnie byłam zakochana, a za innego wyszłam za mąż, lecę myślami po faktach. Moja Dusza uciekła dokładnie w chwili, kiedy zaniosłam Arisowi zaproszenie na ślub z Miltosem. Nie wiem skąd ja to wiem, ja to po prostu wiem.

30.12.2014 – Wtorek
Dzwonię do Aleksandra, dostaję informację, że moja Dusza została wyciągnięta z tych nieciekawych obszarów i teraz jest blisko Boga, do niedzieli powinna wrócić. Aleksander mówi mi także, że ja lubię grzebać w starych śmieciach, ciągle mielę w przeszłości, mam nazbierane worki ze śmieciami, ciągle je otwieram i w nich szperam, mówi mi, żebym znowu zadzwoniła za 2 dni.
Po zakończonej rozmowie, zapieram się, że zerwę z przeszłością, już nigdy, przenigdy nie wrócę do starych śmieci. Udaje mi się to przez jeden dzień, 1-go stycznia rano, z impetem powraca do mnie myśl o Arisie, lecę znowu myślami po faktach, znowu, ból i żal z powodu straconej miłości, nie mogę się od tych myśli oderwać. Jak mi trochę przechodzi, to mam wyrzuty sumienia, że nie dotrzymałam danego sobie przyrzeczenia.

01.01.2015 – Czwartek
Dzwonię do Aleksandra, mówi mi, że moja Dusza jest już blisko, tuż nad moją głową, że niedługo wróci, mówi mi także, że Dusza mieszka w sercu każdego człowieka, a moja Dusza mieszka w moim i bardzo chce wrócić do domu. Opowiadam mu, że mimo starań, nie mogę odczepić od siebie myśli o Arisie, mówi mi, że nic dziwnego, że on jest podpięty pod moją energetykę, że ciągle przy mnie jest, podpiął się pode mnie mniej więcej półtora roku temu. Znowu mam zadzwonić za 2 dni.

02.01.2015 – Piątek
Budzę się i jestem taka wesoła, z nie wiadomo jakiego powodu, jakbym połknęła śmieszka, dostałam autentycznej głupawki, chodzę po domu, śmieję się sama do siebie i gadam głośno do mojej Duszy, że się cieszę, że wróci, że będzie bardzo fajnie itd..
Nagle dostaję ogromnego napadu strachu, że Dusza nie wróci, zaczynam do niej mówić: Duszyczko moja kochana, proszę cię, wróć, nie gniewaj się na mnie, że znowu pozwoliłam sobie na atak cierpienia, ja naprawdę tego nie chciałam, bardzo się starałam, ale to było silniejsze ode mnie, ugięłam się pod tego ciężarem. Proszę cię, tak bardzo cię proszę, wróć do mnie.
Siedzę oszołomiona, nie wiem co mam począć. Wszystko mi się myli, znowu zaczynają się pojawiać wątpliwości, że rozmowa z Duszą nie istnieje, że wszystko to sama sobie wymyśliłam.
Dzwonię do Aleksandra, pytam go co widzi, mówi mi, że moja Dusza jest już blisko. Mówię mu, że chyba rozmawiałam z Duszą, ale nie jestem pewna, zaczynam mu opowiadać co się stało. Słucha mnie uważnie, a potem mówi, że „to jest niemożliwe, żeby Pani to wszystko sama wymyśliła, to na pewno jest od Duszy, Pani na pewno ją słyszała, bardzo się cieszę, że się to Pani przydarzyło.” Na koniec powiedział, żebym zadzwoniła jeszcze raz w poniedziałek.

05.01.2015 – Poniedziałek
Nadszedł wieczór czas zadzwonić do Aleksandra. Ostatni raz.
„Pani Dusza wróciła” – mówi, dzisiaj ok. godziny 3. Zastanawiam się, że prawdopodobnie podczas naszej ostatniej rozmowy. Zaczynam opowiadać przebieg ostatniego dnia. O karaluchu, którego znalazłam w szufladzie sprzątając itd.. Aleksander krzyczy na mnie – „pierdoły Pani gada, Pani się powinna cieszyć, być uradowana, a Pani się pierdół czepia i gada o śmieciach i o karaluchach.” Aż się popłakałam, mówię mu to. Odpowiada: „I dobrze i będzie Pani płakać jeszcze nie raz, to jest normalne, Pani sobie nie zdaje sprawy z tego, co się Pani przydarzyło. Ja pomogłem odzyskać Duszę setkom ludzi, a rozmawia z nią nie więcej niż pięciu, proszę ten kontakt utrzymać, a nie gadać o karaluchach.” Mówi jeszcze, żebym się skontaktowała z nim za 3 tyg. do miesiąca, oraz zaczęła spisywać wszystko to, co Dusza do mnie mówi. Kończymy rozmowę.

Siedzę i myślę, jestem oszołomiona, szukam w sobie tej radości, nie mogę jej znaleźć.
D: Martwisz się, że Aleksander kazał ci się cieszyć, a Ty się nie cieszysz?
I: Tak.
D: Bardzo dobrze…
I: Bardzo dobrze, że nie czuję?
D: Nie przerywaj, bardzo dobrze, że potrafisz odnaleźć w sobie swoje prawdziwe uczucia i wyrazić je. Ale teraz musimy podsumować:
1. Nie jesteś już sama i nigdy nie będziesz, w każdej chwili możesz mnie prosić o pomoc.
2. Nie musisz niczego robić przeciwko sobie, za każdym razem, jeżeli ktoś o coś prosi, a Ty nie chcesz tego zrobić, wolno Ci odmówić.
3. Przestań się bać, strach przysłania zdrowy rozsądek, podam Ci przykład. Najmocniejszą motywacją dla której wyszłaś za mąż, to strach przed samotnością, bałaś się zostać sama, tak bardzo chciałaś założyć rodzinę, że wyszłaś za mąż za pierwszego lepszego, który wyraził to pragnienie. Zgadzasz się ze mną?
I: Tak.
D: Wspaniale.
4. Przestań się martwić, nawet jak popełnisz 1000 błędów, a nie 1, jesteś w fazie uczenia się, a uczeń to ten, który się uczy, a nie ten, który już umie.
I: I jak ja mam to wszystko zrobić?
D: Jesteś, aż taka ciężka w pojmowaniu? Jaki był punkt pierwszy?
I: Poproś o pomoc.
D: Więc o nią poproś!!
I: Duszyczko moja kochana, tak bardzo Cię proszę pomóż mi, pomóż mi, ponieważ sama nie daję rady, pomóż mi pozbyć się strachu, zmartwienia, wątpliwości, rozumieć za każdym razem, kiedy zrobię coś przeciwko sobie, przeciwko mojej woli, bądź ze mną już na zawsze proszę Cię. Pomagaj mi we wszystkim, zawsze.
D: Będę, obiecuję ci.
I: Dziękuję kochana, wiesz, kocham Cię, bardzo Cię kocham.
D: Ja ciebie też, jesteś upartym, ale wspaniałym wcieleniem.

fragment tekstu Izabeli Margańskiej ze strony www.szkolaaniolow.pl