Rok już mija

Postanowiłam napisać kilka zdań, ponieważ rok już mija, jak zdecydowałam się podjąć jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu. Właściwie to powinnam pokusić się o stwierdzenie, że to była najważniejsza decyzja w moim życiu. Zawalczyłam o siebie.

Hmmm…. od czego zacząć?

Odzyskując Duszę nie liczyłam na to, że następnego dnia będę mieszkała w domu ze złotymi klamkami, zaś służba podawać mi będzie pożywienie na srebrnych półmiskach. Jednak liczyłam na to, że coś w moim życiu się zmieni, a mianowicie, że zniknie szarość.

Mija rok od kiedy podjęłam decyzję, aby odzyskać kontakt z Duszą, od kiedy uwierzyłam, że bez niej moje życie pozostanie szare i puste.

Właściwie powinnam zacząć od tego, że tak naprawdę od roku szczerze rozmawiam z Bogiem, którego nie muszę się obawiać, bo zawsze mnie ochroni. Akceptuję, że wszystko co się mi przytrafia jest zgodne z jego planem. Akceptacja wielu sytuacji życiowych spowodowała, że zaczęłam odżywać, bo zakończyłam zmagania. Oczywiście czasami akceptacja pewnych sytuacji nie przychodzi z łatwością. Jednak po przemyśleniach akceptacja bierze górę.

Bywa, że są trudne sytuacje, jednak widocznie, to właśnie moja lekcja życia.

Przez rok uświadomiłam sobie, że stałam w cieniu własnego życia, bo zwyczajnie się bałam. Bałam się oceny innych, a przez to rezygnowałam z wielu okazji, które stawały na mojej drodze, a które dawały mi szanse rozwoju. Pracuję nad tym dalej.

Teraz jeżeli z czegoś rezygnuje to dlatego, że tego właśnie chcę. To już istotna różnica. „nie mogę” zamieniłam na „nie chcę”.

Tak naprawdę odzyskanie kontaktu z własną Duszą jest jak tabletka na warunki życia codziennego, jest lekarstwem na wyjście z cierpienia. Jeżeli kontakt z Duszą jest systematyczny, to może być już z każdym dniem tylko lepiej. Eliksir życia to nic innego jak, wspieranie siebie, szacunek do siebie, a przede wszystkim miłość.

Proste słowa, które usłyszałam podczas pierwszych rozmów z Panem, Panie Aleksandrze, ale które to słowa zmieniły moje życie. Słowa, które uświadomiły mi, że jestem ważna i muszę zadbać o siebie. No i oczywiście dodały mi energii.

Wielokrotnie zastanawiałam się jak to działa, bo właściwie gdyby się nad tym pochylić, to w sumie nic szczególnego (bez urazy oczywiście). Ktoś, kto to czyta mógłby stwierdzić „Ot kolejna afirmacja”.

Jednak słowa mają moc, zaś pomoc Pana, aby uświadomić sobie podstawowe sprawy okazała się bezcenna. W sumie na te proste słowa sama bym w życiu nie wpadła.

No ale tak właściwie to chciałam powiedzieć, że to był rok jeden z lepszych. Właściwie nie pamiętam kiedy miałam tak dobry rok. Nie mówię tu o dobrym dniu, czy tygodniu, ale o dobrym roku. Oczywiście nie będę zapędzać się w samą słodycz albowiem zdarzały się dni lepsze i gorsze. Bywało, że nie wszystko szło po mojej myśli, zaś nastrój szczególnie nie dopisywał i wydawałoby się, że nie ma już wyjścia z sytuacji…, aż tu nagle…

Odbiór rzeczywistości znacznie różni się od tego, co było przed rokiem, a teraz.

Wszystko jest inaczej, wszystko czuje inaczej. Rok ten mogę określić śmiało jako kalejdoskop uczuć. Wcześniejsza kamienna poza została zamieniona na wrażliwość. Oczywiście nie obeszło się bez morza wylanych łez i masy przepracowanych emocji. Czas nie do opisania tak naprawdę. Fajne chwile, naprawdę fajne.

Moje życie wygląda normalnie. I tak miało być!!! Czasami zadaje sobie pytanie „Czy moje życie może być jeszcze lepsze”?

Wiem, że jeszcze wiele pracy przede mną.

Kiedyś miałam nadzieję, że będzie lepiej. Pan zaś uświadomił mnie, że jak się ma tylko nadzieję, to jaki sens jest zaczynać cokolwiek. I słusznie.

Dlatego nadzieję zastąpiłam „wiarą” w to, że z każdym dniem będzie tylko lepiej. Każda zmiana w moim życiu jest na lepsze. Jednak lekcje mogę zrozumieć w odpowiednim dla siebie czasie, kiedy będę na to gotowa.

Jednak i tak podtrzymuję, że nadzieja pchnęła mnie w kierunku zmian.

Dzisiaj w sumie nie wiem co mnie czeka, ale nie boję się zmiany.

Spodziewam się wszystkiego, co najlepsze, a przede wszystkim tego, co jest zgodne z moim najwyższym dobrem. Mieć Duszę to wspaniałe uczucie. Wiedzieć, że mamy siebie nawzajem jest jeszcze lepsze.

Ludzie w naszym życiu pojawiają się i odchodzą. Są obecni przez chwilę, czasami dłużej. Ważne, że są. Każda z napotkanych osób wnosi coś do naszego życia, daje nam stosowne lekcje.

Dał mi Pan lekcje życia. Z Pana pomocą zawalczyłam o siebie.

Dziękuję!!!

Ciekawe co przyniesie kolejny rok???

Magdalena