Pierwsze spotkanie z Duszą - Zmiana na Ziemi

Nie musisz szukać daleko, bo odpowiedzi są blisko – część III

Sobota.
Dzisiejszy dzień postanowiłem przeznaczyć wyłącznie dla siebie. Wiadomo, że oczekiwałem powrotu Duszy, ale to miało się wydarzyć dopiero wieczorem, a przede mną cały dzień. Przedpołudnie zapełniam sprzątaniem, praniem, zakupami bo w lodówce zostało tylko „światło”. Przygotowuję obiad. Później robię małe posumowanie tego, co się wydarzyło w ciągu ostatnich dwóch tygodni, upewniam się, że wykonałem wszystkie zadania, które miałem do wykonania. Robię porządek w głowie, siadam przy klawiaturze i piszę. Piszę o tym, czego doświadczam, co czuję. Pisanie idzie gładko, kolejne strony zapisują się jakby pod czyjeś dyktando.

Nadchodzi wieczór, słucham muzyki, staram się zachowywać spokój, jak gdyby nigdy nic – ale głowa cały czas zajęta myślami – co to będzie? czy będzie? kiedy będzie?
Wyłączam muzykę i postanawiam się uspokoić, zamykam oczy, staram się o niczym nie myśleć, zapadam się w siebie. Nagle czuję, że moje serce robi się coraz cieplejsze, aż w końcu staje się gorące, kładę rękę w miejsce gdzie zwykle przykłada się rękę na serce i czuję gorąco, a moje serce wali z całej siły – bije równomiernie ale bardzo mocno.
To gorąco jest przyjemne – bardzo przyjemne, a uderzenia serca wyczuwalne i widoczne. Kładę obydwie dłonie na serce i mówię:” Witaj Kochana Duszyczko”.

Ogarnia mnie niewyobrażalne szczęście, wdzięczność i radość. Usiłuję coś zagadać – ale Dusza milczy, albo ja nie umiem jej słuchać? Pomyślałem, że nie będę jej od razu męczył, bo może być zmęczona. Gorąco zniknęło, serce znowu bije słabiej – tak normalnie. Zadowolony zasypiam.

Niedziela.
Rano budzę się wypoczęty, więc co? Poranna toaleta, przygotowuję kawę i wychodzę na zewnątrz. Miły, rześki poranek.
Myślę – witaj Duszyczko, cieszę się, że do mnie wróciłaś.
Ja też się cieszę! – ooo?! A co to? czyżbym Ją słyszał???
Ale „jadę” dalej.
• Przepraszam, że przeze mnie musiałaś odejść.
Ale jestem z powrotem, tak naprawdę to byłam (przychodziłam) wtedy kiedy tego pragnąłeś.
• Obiecuję, że zawsze będziemy razem.
Dziękuje.

Po południu chciałem przeprowadzić rozmowę z siostrą – trudną rozmowę. Jako, że nasze stosunki od dłuższego czasu były delikatnie mówiąc nie najlepsze, przygotowywałem się do niej kilka tygodni. Od dawna nie rozmawiamy, doszło między nami do konfliktu, ja powiedziałem za dużo i nie potrzebnie w obecności jej bliskich. Teraz chciałem ją przeprosić i porozmawiać.

To było jak wybuch wulkanu, który tylko czekał na erupcję i wylanie całej „żółci” – kiedy tylko nadejdzie właściwa chwila. Starałem się nie odpowiadać na zaczepki, nie odpowiadać na oskarżenia – prosiłem tylko, żeby mnie nie oceniała i nie oceniała mojego życia przez pryzmat dawnych urazów lub też czyichś opinii, bo tak naprawdę nic o mnie nie wie, nie zna mnie i mojego życia.
Jednak dalej wylewała złość i oskarżenia. Znowu prosiłem żeby mnie nie oceniała i nie oceniała mojego życia. Na koniec przyznała, że nie chce ze mną rozmawiać. Podałem się i poprosiłem o zastanowienie. Ja również potrzebowałem czasu żeby pomyśleć – co dalej?

Zajęty własnymi sprawami nie miałem dziś wiele czasu na rozmowę z moją Duszą, jednak chciałem posłuchać co ma do powiedzenia, ale cały czas byłem rozedrgany.

Postanowiłem więc zobaczyć co nowego na Naszym portalu – jak nazywam portal www.zmiananaziemi.pl i w najnowszym artykule Pawła Kowalskiego pod tytułem: „Wyjdź z cienia swojego życia: Pierwszy dobry krok”, czytam cytat:

Żyjemy z wewnętrzną presją realizacji oczekiwań innych ludzi, zewnętrznych norm, zasad, modeli udanego życia, obawiając się czy będziemy w stanie je wypełnić, a tak naprawdę z lękiem przed osądzeniem kiedy ich nie zrealizujemy.

Aby zrealizować plan na to życie, razem z naszą Duszą, pozwól innym siebie oceniać, bądź gotów na zewnętrzną ocenę i pomimo jej pielęgnuj wyjątkowość waszego życia. Musimy podjąć wysiłek, aby odnaleźć wspólną drogę z naszą Duszą przez życie – tego nie unikniemy, a im szybciej to zaakceptujemy tym szybciej postawimy kolejny wspólny krok.

|
I co? – co to jest? Czy to nie jest głos mojej Duszy?

Kiedyś czytałem, że dusza może się z nami komunikować na wiele sposobów, zastanawiałem się jak będzie w moim przypadku, a kiedy niecierpliwiłem się czekając na jakiś przejaw komunikacji – zaczynałem wątpić.

Ja już wiem, jestem pewny – wróciła!
Witaj Duszyczko i bądź szczęśliwa!

Dariusz Ochman