Terapia z Duszą

Namacalne zmiany

„Każdy człowiek w jakimś momencie odzyskuje kontakt z duszą. Często jest to ostatnie 15 minut życia.”

Aleksander Deyev

Życie w zgodzie z duszą i podążanie za jej przewodnictwem dla tych, którym jest ona bliska, jest dość naturalne. Dla tych którzy kierują się głównie rozsądkiem jest często niezrozumiałe, a dla tych, którzy wybierają głos ego, niejednokrotnie rodzi bunt.

Z początkiem października minął rok mojej wspólnej drogi z duszą. Drogi, która całkowicie zmieniła nasze życie. Spojrzenie na siebie, na innych, na świat – na boga.

Borykałem się z problemami nie rozumiejąc, że ich źródło było w decyzjach podejmowanych wbrew duszy, której od 20 lat nie było przy mnie. Chwiałem się między ego, a rozsądkiem – dusza była dla mnie jakimś abstrakcyjnym pojęciem – nic o niej nie wiedziałem. I dziś ciągle mnie zaskakuje.

Kiedy pierwszy raz ktoś powiedział mi, że odzyskał duszę – nie wiedziałem co dokładnie miał na myśli. Ale ta informacja dotknęła mnie, nie dawała mi spokoju. Na pięknych wakacjach często rozmyślałem, że jak tylko wrócę, to muszę się o tym więcej dowiedzieć.

Nie było możliwe, żeby nie zauważyć jej powrotu. To jak spotkanie z najlepszym przyjacielem, który wraca, a myśleliśmy że już go nie spotkamy, może nawet zapomnieliśmy już o nim. Poczucie samotności zaczęło znikać z naszego życia. Od tego momentu ciągle czuje ją w sercu – czuję kiedy zwraca na coś uwagę, czuję kiedy wprowadza zmiany, czuję kiedy chce dać o sobie znać.

Nikt nie musi mnie przekonywać o jej istnieniu, nie muszę w to wierzyć, nie muszę czytać o tym, żeby się upewnić, że naprawdę istnieje – ona jest w naszym życiu doświadczalna.

Dziś jest mi bardzo bliska. Chęć życia w zgodzie z nią jest normalnością, codziennością. Przez ten czas wróciła na swoje miejsce – tzn. żadna inna relacja zewnętrzna nie wpływa na mnie w takim stopniu, jak relacja z moją duszą. Nauczyła mnie, że to z tej relacji, uczuć jakie w niej panują i jej przejawu, wynika jakość pozostałych relacji, zdrowia, naszych finansów, naszej kreatywności – życia jakiego doświadczamy. Każdy dzień jest próbą jej dotknięcia, bliższego jej poznania i oddawaniem przestrzeni do jej przejawu.

 

„Żeby nawiązać kontakt z duszą trzeba pomyśleć o niej jak o kobiecie czy mężczyźnie, którą lub, którego chcielibyśmy poznać.”

Aleksander Deyev

Nie wiem czy każdy ją tak postrzega, jednak wiem, jak bardzo taka postawa pomogła nam nawiązać między sobą i relację opartą na uczuciach i zaufaniu.

Taki sposób postrzegania naszej relacji stał się dla mnie niemalże naturalny. Kiedy pomyślisz o wymarzonej partnerce czy partnerze, w łatwy sposób możesz przenieść postawy, zachowania, myśli na relację z duszą. Marzysz o tym, żeby ją bliżej poznać, żeby z nią rozmawiać. Liczy się dla Ciebie jej zdanie, chcesz wiedzieć jakie ona ma marzenia, cieszysz się wspólnym życiem. Tego typu relacja przygotowuje wspaniały grunt do pełnego połączenia w jedności. Miejsca, w którym nie ma już rozdzielenia – „ja wcielenie, ty dusza”. Zanika jakikolwiek podział. Tym jest oświecenie dla mnie – zdolnością pełnego przejawu duszy poprzez ciało i umysł.

„Każdy indywidualnie odpowiada przed sobą za miłość, jaką żywi wobec swojej duszy.”

Aleksander Deyev

Traktuję ją jak pełnoprawną partnerkę życia – poddaję jej każdą decyzję – choć nie patrzę na nią tylko jak na doradcę – wyrocznię. To ona pokazuje najlepsze wybory, ale i ona również ich doświadcza. Ona wskazuje co chce zrobić, ale również jest ze mną podczas działania – podczas zewnętrznych przejawów naszych decyzji. To jest nasze wspólne życie, jak również i odpowiedzialność za jego efekty. Żaden problem nie jest mój – ale nasz, z niczym nie radzę sobie sam – ale wspólnie. Życie nie jest moje ale nasze.

„Cud zmian w naszym życiu nie zaczyna się w momencie powrotu Duszy, ale kiedy zaczynamy korzystać ze wskazówek, które nam daje.”

Aleksander Deyev

Dziś wiem, że czymś innym jest potencjał duszy, jej mądrość, a czymś innym jest nasza zdolność jej przejawu, zdolność oddania jej przestrzeni do wyrażania się. Tego szukam w sobie i dookoła siebie. Codziennie znajduję jakiś nowy kawałek naszej indywidualnej drogi i zrozumienia, ale rozmawiam również z innymi ludźmi, próbuję zobaczyć jak oni radzą sobie w tworzeniu tej relacji, jakie mają doświadczenia. Niewątpliwie rzadko możemy się tego uczyć, ilość informacji i praktycznych relacji ludzi jest ciągle znikoma.

Im częściej poddajemy się prowadzeniu duszy i idziemy zgodnie z jej wskazówkami, tym bardziej umacniamy nasze połączenie z nią i zdolność zrozumienia. Dostrzegamy różnice między głosem ego, zdrowego rozsądku, a duszy.

Po powrocie duszy wiedziałem, że stało się coś, czego chyba nawet się nie spodziewałem – postawiłem wszystko na jedną kartę. Poszedłem za zmianami, jakie dusza chciała wprowadzić w każdej kwestii – związku, pracy, miejsca, w którym żyłem. Wewnętrznie czułem, że okres zewnętrznych poszukiwań się kończy. Zmęczony nimi czułem, że to doświadczenie wpłynie na mnie nie tylko w jakiś abstrakcyjny, nienamacalny sposób, który tak wielu obiecuje, ale również objawi się w praktycznej codzienności.

Kiedy zrozumiałem, że moje wybory do niczego dobrego nie doprowadziły i coraz bardziej poddawałem się jej prowadzeniu – zgadzałem się na każdą drogę, którą dla nas wybierze, choćby wydawała się trudna – pojawiały się wątpliwości, obawy – wtedy usłyszałem pytanie od duszy…

„Czy kiedykolwiek zawiodłeś się na bogu?”

Pojawiły się obrazy z życia. Będąc w trudnych sytuacjach, czasami o włos od śmierci – pojawiali się ludzie, za których pośrednictwem bóg zawsze mi pomagał. Nie mogłem więc odpowiedzieć na to pytanie twierdząco. Wtedy już miałem pewność, że najlepszą drogą jest ta, którą dla nas wybierze.

Zrezygnowałem z zewnętrznych autorytetów w kwestii naszego życia. Dusze tego od nas oczekują, kiedy chcemy podążać za ich prowadzeniem. Tylko one mają w sobie zapisany idealny plan naszego życia. One wiedzą, w którym miejscu jesteśmy i gdzie zmierzamy. Są częścią boga w nas. Zrezygnowałem z jego poszukiwań na zewnątrz. Chciałem go poczuć w sobie, chciałem żeby wyrażał się przez nasze życie, żeby stał się praktyczną, a nie ideologiczną częścią życia. Jak później zrozumiałem, szukanie boga na zewnątrz jest jedną z iluzji, której dusze bardzo nie lubią.

„Każda religia jest jak buty, które ubieramy wyruszając w poszukiwaniu boga. (…) Jednak kiedy znajdziemy dom boga, to i tak wszystkie buty zostawiamy u progu. Wchodzimy na bosaka. Zawsze wracamy do samego siebie takimi, jakimi byliśmy na samym początku.”

Aleksander Deyev

Wiara w boga, od jego doświadczania dzieli często bardzo długi czas, choć droga w rzeczywistości może okazać się bardzo krótka. Właściwie zaczyna się i kończy w nas samych. Perspektywa, z której chcemy na niego patrzeć powoduje, że musimy się „zadowalać” wiarą. Z czasem stało się dla mnie oczywiste, że prawdziwym celem jest doświadczać boga i jego przejawu już za życia. Tej zmiany perspektywy dokonuje nasza dusza. Świadoma droga z nią może zacząć się w bardzo różnych okolicznościach życia, które często mogą nie być przyjemne – jednak dzięki tej relacji możemy przez nie przejść, a jednocześnie dorosnąć przy nich. Celem tej drogi jest spełnione i szczęśliwe życie na poziomie naszego zdrowia, relacji z innymi, finansów – każdego aspektu ludzkiego doświadczania życia.

Coraz częściej zaczynam rozumieć, że to, co postrzegałem jako błąd, z czasem okazuje się, że było konieczne, aby coś zrozumieć – błędy stają się dźwignią naszej zmiany. Nie chcę już rezygnować z działania, które chce podjąć moja dusza tylko dlatego, że bałbym się popełnić błąd.

Doświadczenia i nauka, jaką z nich możemy wyciągnąć, to element zmiany, która zachodzi w naszym życiu – uczymy się chodzić – to jest normalny proces – nie poddawaj się – nie rezygnuj z umiejętności chodzenia tylko dlatego, że zdarza Ci się jeszcze przewrócić. To jest PROCES ZMIANY. Potrzebny jest czas, niekiedy określone doświadczenia, spotkani ludzie, wypowiedziane słowa, przeczytany tekst – to jest normalne – daj sobie prawo do popełniania błędów i nie oceniaj się za nie – pytaj, czego dzięki nim możesz się nauczyć. Dla duszy nasza akceptacja obecnej chwili i nas samych jest naprawdę ważna – staje się możliwością do zmian. To ona wie najlepiej jakie i kiedy wprowadzić.

Bardzo długo chciałem rozumieć, znać powód dla którego coś mam zrobić. Nauczyłem się, że często wtedy głos „zdrowego rozsądku” (Ang. common sense – common oznacza wspólny. Angielskie tłumaczenie bardzo dobrze podkreśla czym jest „zdrowy” rozsądek. Każda droga i doświadczenia są indywidualne, jak więc wspólny rozsądek może wskazać najlepszą drogę?) i normy społeczne odwodziły mnie od głosu duszy – a często ona mówi tylko „zrób”, ewentualnie „nie rób” – czasami jeszcze „będzie dobrze”.

Widzę że nie zawsze zrobienie czegoś, co ona podpowiada, daje natychmiastowe zrozumienie po co to zrobiliśmy – czasami dopiero kilka kroków tego typu, spotkani ludzie, doświadczenia – zaczynają pokazywać większy obrazek, po którym zaczynam widzieć jakiś cel. To jak układanie puzzli.

A czasami okazuje się, że droga do spełnienia wiedzie przez miejsca, doświadczenia, ludzi, gdzie według rozsądku wydawałoby się, że nie ma żadnej drogi, albo że jest to droga dłuższa – często szczególnie w tym momencie potrzebujemy zaufania, żeby po pewnych doświadczeniach zobaczyć, że była to droga najlepsza.

Paweł Kowalski