Odzyskać wewnętrzną wrażliwość - Zmiana na Ziemi

Odzyskać wewnętrzną wrażliwość

Wrażliwość w naszym społeczeństwie stała się ułomnością, przejawem słabości, braku zaradności, naiwności, czy nawet dziecinnej niedojrzałości. Utrata wrażliwości, znieczulenie to choroba, która stopniowo odbiera nam podstawowe jakości naszego życia. W pierwszej kolejności odbiera pewność, spokój, swobodę, z czasem przestajemy odczuwać miłość, radość. Przestajemy być wrażliwi na nasze uczucia.

Tracimy wrażliwość, ponieważ chcemy zmniejszyć ilość cierpienia w naszym życiu kiedy tracimy bliską osobę, pieniądze, zdrowie, kiedy wychowujemy się w rodzinie alkoholików, kiedy znęcają się nad nami psychicznie czy fizycznie. Kiedy nas obrażają, wyśmiewają, podkreślają nasze braki względem panujących norm. Nie mamy na to wpływu, chcemy być jak najdalej od naszego bólu. Jesteśmy okaleczeni emocjonalnie i duchowo. Rany z każdym dniem się powiększają. Na naszej duszy powstają blizny. Im więcej ich uzbieraliśmy tym mniej w naszym życiu czujemy, stajemy się otępiali emocjonalnie, uczuciowo, za to zaczyna w nas dominować chłodna kalkulacja. Gromadzimy ból w naszej duszy, nie ma innego miejsca gdzie można go włożyć, choć często nie jesteśmy tego świadomi. Nawet jeżeli bardzo chcemy nie możemy nic poczuć.

Kaleczymy swoją osobowość. Pokaleczona, zdeformowana osobowość żyje przez nas, przez nią doświadczamy życia. Zaczynamy stwarzać pozory siły, której nigdy nie mieliśmy. Pozornej niewrażliwości, gruboskórności. Z czasem sięgamy granic. Po przez agresywność, chamstwo, zaczynamy upodabniać się do tych, którzy nas krzywdzili. To staje się naszym prawdziwym kalectwem. Mogą nam nawet imponować ludzie, którzy swą wrażliwość utracili. Którzy codziennie stają się coraz bardziej odporni na ból, który im towarzyszy. Żyjemy w środowisku ludzi okaleczonych upodabniając się do nich.

Przestajemy czuć prawdziwą przyjemność z życia. Tą pustkę możemy próbować wypełnić w skrajnych doświadczeniach po przez alkohol, narkotyki, seks – stajmy się od nich zależni. Ciągle pragniemy więcej niż możemy doświadczyć.

Nikt nas nigdy nie uczy jak sobie radzić z bolesnymi doświadczeniami, w zamian za to dostajemy iluzję tego jak życie powinno wyglądać, lub jacy powinniśmy być. Żyjemy często w przekonaniu, że bolesne doświadczenia nas nie dotkną. Nigdy nie jesteśmy gotowi kiedy wydarzają się spontanicznie, wtedy nie wiemy co mamy zrobić. Zdarza nam się w nich utknąć. Nie przechodzą przez nas, ale z ich bagażem idziemy przez życie. Powtarzają się, choć ich kształt się zmienia. Czasami słyszymy ludzi, którzy mówią, że po jakimś doświadczeniu przestali być sobą, że tak naprawdę nigdy się po nim nie odnaleźli. Zamiast przepuścić jednorazowo doświadczenie przez siebie, zaczęli wierzyć, że takie jest życie. Doświadczenia zaczęły ich deformować. Z innej strony słyszymy ludzi, którzy opowiadają o dziesiątkach doświadczeń, przez które przeszli, a każde z nich ich wzmocniło, wzbogaciło. Tak naprawdę nie chodzi o to co się wydarzyło, ale o to jaki stosunek do tego przyjęliśmy. Czy daliśmy prawo do wydarzeń w naszym życiu?

Staramy się nie czuć smutku, bólu straty, rozstania. Nigdy tak naprawdę nie pozwoliliśmy sobie ich poczuć. Nie pozwoliliśmy sobie ich przeżyć. Kiedy dusza powiedziała do mnie „pogódź się ze stratą” nie wiedziałem co to znaczy. Nie rozumiałem, że przez większą część życia moim celem było unikać straty. Straty pieniędzy, zdrowia, czasu. To nie było prawdziwe życie, a próba zabezpieczenia się przed nim. Nie można przejść przez ludzkie doświadczenia bez zrozumienia czym jest smutek. Bez zaakceptowania doskonałości życia w jego bolesnych doświadczeniach.

Oddaliśmy naszą indywidualność, naszą wrażliwość w ręce innych ludzi. Tak nas nauczono. Codziennie piszemy sprawdzian pod tytułem: „Jak dobrze pasujemy do wzorców?” Jakie postępy robimy, aby lepiej spełniać zewnętrzne oczekiwania? Sami wystawiamy się do oceny, pragniemy osądzenia. Szukamy sobie trenerów motywacji do być kimś, kim nigdy nie byliśmy!

Nikt nam nigdy nie powiedział, że nasza wrażliwość wymaga ochrony, wymaga pielęgnowania. Chcą żebyśmy walczyli za ojczyznę, w imię zasad, a nikt nigdy nie powiedział żebyśmy walczyli o naszą wrażliwość, o naszą indywidualność. To ułomność naszego społeczeństwa, która zabija wszelką indywidualność, wymagając dostosowywania się do wzorców, spełniania określonych norm. W tym społeczeństwie nikomu nie zależy, żeby powiedzieć Ci, że jesteś wyjątkowy, niepowtarzalny, że nie musisz stawać się jak wszyscy. Masz pełne prawo do odnalezienia tej indywidualności i życia w zgodzie z nią. Wcale nie musisz się jej wstydzić, nie musisz jej ukrywać. Nie pozwól, aby rozdeptano Twoją wrażliwość, walcz o nią! Twoje piękno jest tego warte! Walcz o to kim na prawdę jesteś! Nigdy nie jest na to za późno.

To jest przejaw naszej dojrzałości, kiedy przestajemy ukrywać naszą wrażliwość, nie zakładając kolejnych masek przed sobą, czy przed innymi w obawie przed skrzywdzeniem. Odbudowanie wrażliwości, którą zatracaliśmy dorastając w emocjonalnym kalectwie wymaga określonego wysiłku. Odzyskując wrażliwość otwieramy się na nasza duszę, zaczynamy ją mocniej dotykać. To zawsze był nasz największy potencjał.

Paweł Kowalski