Zrezygnuj ze swoich marzeń - Zmiana na Ziemi

Zrezygnuj ze swoich marzeń

Często zwracam w sobie uwagę, dlaczego to co słyszę od swojej duszy, jest tak inne od tego co powszechnie słyszę w naszym świecie. Tak jest i w tym przypadku, kiedy dusza mówi „zrezygnuj ze swoich marzeń”. Wystarczy włączyć pierwszy lepszy „film motywacyjny”, aby usłyszeć jak ważne są marzenia, cele jakie sobie stawiamy. Czasami na początku sam mam inne zdanie na jakiś temat, niż moja dusza. Wtedy staram się postawić krok wstecz w stosunku do tego co ja się nauczyłem, co wydawało mi się, że wiem.

Zauważyłem, że marzenia odeszły z mojego życia, przestałem marzyć. Marzenia przestały napędzać moje decyzje. Sam dłuższy czas nie pozwalałem im odejść, bo wierzyłem, że każdy powinien mieć marzenia. Starałem się je odnaleźć, bo uważałem, że coś jest ze mną nie tak, skoro ich nie mam.

Jednak pomimo braku we mnie marzeń, dalej czuje, że życie ma sens. Okazało się, że poczucie sensu życia nie jest związane z zewnętrznymi okolicznościami ani celami. To jakość z jaką żyjemy, kiedy jesteśmy blisko naszej duszy.

Kiedy nie odnajdujemy w sobie poczucia sensu życia, kiedy już nie możemy znieść naszego partnera, miejsca, w którym żyjemy, pracy jaką wykonujemy, możemy sięgnąć po marzenia. One są jednym z dostępnych środków przeciwbólowych. Dostępne za darmo /tylko pozornie/ i bez recepty. Są znieczuleniem na nasze obecne życie, a także na doświadczenia z przeszłości. Realizacja określonego celu może nadawać naszemu życiu sens. Potrzebujemy ich również, bo inaczej musielibyśmy przyznać, że nie wiemy do czego mamy dążyć. Musielibyśmy wreszcie przyznać się do poczucia bezcelowości swojego życia.

Marzenia powiązane są z brakami jakie odczuwamy. Kiedy brak nam pieniędzy marzymy o pracy, biznesie, wygranej w totolotka. Kiedy brak nam partnera marzymy o związku, małżeństwie. Poczucie braku kontroluje nasze życie. Dlatego dusza mówi: „zrezygnuj ze swoich marzeń„, a także „przestań żyć, w oczekiwaniu na określone rezultaty”.

Uciekając w marzenia stwarzamy w sobie alternatywną wersję rzeczywistości. Żyjemy przez pragnienia, doświadczenia innego życia. Ta rzeczywistość nie ma nic wspólnego z naszą duszą, utrudnia jej dostęp do nas. W takim stanie nie mamy możliwości dostrzec prawdziwych zasobów, potencjałów, wartości naszego obecnego życia. Nie możemy skorzystać z naszych doświadczeń, ani swobodnie przez nie przejść. Tak naprawdę nie możemy odnaleźć prawdziwego siebie. Oddalamy się od siebie jeszcze bardziej. Nasza uwaga wciąż skierowana jest poza nasze wnętrze, kiedy wierzymy, że to realizacja zewnętrznych dążeń rozwiąże nasze problemy, da nam szczęście czy poczucie spełnienia.

Mieszkałem kolejno w trzech miastach. Kiedy żyłem w pierwszym marzyłem o większym. Kiedy mieszkałem w następnym pragnąłem spokojniejszego. A kiedy byłem w trzecim chciałem wrócić do korzeni wspominając piękne czasy. Możemy uwierzyć, że przeprowadzka do innego miejsca to sposób na nasze szczęście. Bańka pryska kiedy okazuje się, że z nami przeprowadziły się nasze problemy, których natury do tej pory nie rozumieliśmy. Dziś dobrze czuje się tam gdzie jestem, niezależnie od miejsca, w którym żyje.

Czasami realizacja marzenia staje się wewnętrznym przymusem, tracimy kontakt z życiem, jakie wydarza się dookoła nas. Kiedy od niego uzależniamy sens naszego życia, to obecne, które wiedziemy jest mniej wartościowe, dopóki nie zrealizujemy celu. Nie zauważamy kiedy nasze dzieci dorosły, myślimy sobie: „kiedyś im to wynagrodzę”. Nie zauważamy kiedy miłość w związku się wypaliła, czy kiedy tracimy zdrowie. Pozostaje tylko popularnie zapytać „kiedy to minęło?”, albo tak bardziej ze zdziwieniem „ahh… jak ten czas szybko leci”.

Musimy dostrzec skąd cele i marzenia do nas przychodzą. Powielamy je obserwując życie innych ludzi, czytając czasopisma, przeglądając internet, słuchając opinii autorytetów. Wyobrażamy sobie jak by to było mieć tyle pieniędzy, mieszkać w innym kraju, żyć z taką kobietą czy takim mężczyzną.

Kiedy żyjemy w zgodzie z naszą duszą, radość daje stawianie kolejnych wspólnych kroków na naszej drodze. To droga, a nie jej cel jest sensem życia. Możemy latać własnym samolotem, ale to nigdy nie był nasz cel, to może wydarzać się w czasie naszej drogi – spontanicznie i bez wysiłku.

Kiedy zaś inni obserwują nasze życie mogą pomyśleć: „ja też chciałbym latać samolotem”. Patrząc na piękny fragment naszego życia, stwarzają cel na własne potrzeby. Dlatego tak wiele motywacji, zewnętrznej stymulacji jest potrzebne aby starać się go osiągnąć. Dla nich nie ważna jest droga. Ona nie daje przyjemności, jest koniecznością, przymusem. Najczęściej jest trudna, pod górkę i w pokonywaniu przeciwności losu.

Kiedy rezygnujemy z marzeń powstaje w nas przestrzeń. Robimy miejsce, dla duszy na pokazanie nam najlepszego wariantu naszego obecnego życia. Dzięki temu możemy poznać marzenia naszej Duszy. Zaczynamy stawiać krok po kroku na naszej wspólnej drodze. Odchodzi od nas strach przed nieznanym. Nie potrzebujemy już wizualizacji celu do jakiego zmierzamy, bo to nie konkretny cel jest sensem naszego życia. Radość daje każdy kolejny krok postawiony razem. Z łatwością przychodzi nam życie w teraźniejszej chwili.

Paweł Kowalski